Tarnopol

Polacy w Tarnopolu maj± szczê¶cie. Ich prezesem, prezesem Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Tarnopolskiej jest profesor nadzwyczajny Henryk Stroñski.

Rozmawiamy z nim w siedzibie Towarzystwa, niewielkim, biedniutko urz±dzonym pomieszczeniu znajduj±cym siê w starej czê¶ci miasta.
Panie Profesorze, panie Prezesie – dla Pana, jako Polaka, droga do zdobycia tak wysokiej pozycji w ¶wiecie naukowym i w spo³eczno¶ci Tarnopola by³a chyba bardzo d³uga i ciernista?.
Ka¿da droga w nauce jest nie³atwa. Doktorat zrobi³em we Lwowie jeszcze w czasach sowieckich, w czasach, kiedy w Polsce wybuch³a SOLIDARNO¦Æ, wiêc z powodu wydarzeñ solidarno¶ciowych dla mnie, Polaka wstrzymano na dwa lata obronê pracy doktorskiej. Habilitacjê zrobi³em na Uniwersytecie Warszawskim. Na Ukrainie, nie zosta³a ona niestety, uhonorowana.
- No w³a¶nie, dlaczego?
Bo okazuje siê, ¿e Ukraina jednostronnie nie uznaje tych umów miêdzynarodowych; tak pozosta³o jeszcze od czasów sowieckich.
Tak, wiêc za¿yczyli sobie abym jeszcze raz broni³ tej pracy na Ukrainie.
Ciekawe czy Polska uznaje dyplomy ukraiñskie?
Tak, Polska uznaje i to na podstawie jeszcze tych umów zawartych w czasach istnienie RWPG. No wiêc jako Polak musia³em jeszcze raz stan±æ do obrony swojej pracy. Obroni³em j± na Uniwersytecie Czerniowieckim, wiêc w tej chwili mam dwa dyplomy: ukraiñski i polski. Straci³em trochê czasu i nerwów.
Czyli nie pomyli³am siê bardzo wspominaj±c o tej wyj±tkowo trudnej, cierniowej drodze Polaka do kariery naukowej na Ukrainie.
Czy to, ¿e zdoby³ pan pozycjê w ¶wiecie naukowym, ma konkretne
prze³o¿enie na pañska dzia³alno¶æ spo³eczn± jako prezesa Towarzystwa
Kultury Polskiej Ziemi Tarnopolskiej?
Bez w±tpienia. Polakami na Ukrainie zajmujê siê jakby na dwóch p³aszczyznach; pracy spo³ecznej i naukowej. Moje zainteresowania naukowe dotycz± bowiem losów ludno¶ci polskiej na Ukrainie szczególnie tej zazzbruczañskiej w latach 20 i 30 XX wieku, chocia¿ dotykam te¿ stosunków polsko-ukraiñskich. Na codzieñ wiêc zajmujê siê spo³ecznie i naukowo t± sam± problematyk±. W swojej pracy habilitacyjnej, w monografii dot. losów ludno¶ci polskiej na Ukrainie zazbruczañskiej u¿ywam tej ¿ywej historii: nagrywa³em wspomnienia ludzi, które potem skorelowa³em z materia³em wyci±gniêtym z archiwów sowieckich. To mi bardzo pomaga, i nie potrafi³bym ju¿ ¿yæ bez kontynuowania tej dzialalno¶ci jako naukowiec i jako dzia³acz spo³eczny.
Fakt, ¿e to w³a¶nie pan kieruje stowarzyszeniem Polaków ma na pewno bezpo¶rednie prze³o¿enie na ilo¶æ osób deklaruj±cych swoj± przynale¿no¶æ do tej organizacji. Jest to pewnie szczególny honor dla Polaków mieszkaj±cych w Tarnopolu – nale¿eæ do organizacji, któr± kieruje tak wybitny naukowiec?
Koñczy siê ju¿ moja druga kadencja. W Tarnopolu, mimo obudzenia ¿ycia narodowego w minionych latach, obserwujemy, niestety, zmniejszenie ilo¶ciowe ludno¶ci polskiej. Wykaza³ to ostatni spis ludno¶ci na Ukrainie. Swoj± polsko¶æ zadeklarowa³o zaledwie 144 tys. osób.
W porównaniu z ostatnim, sowieckim jeszcze spisem, kiedy ludno¶æ polska stanowi³a 219 tys. osób – to jest to bardzo wyra¼ny spadek. Gdzie¶ tych 70 tys. Polaków uby³o.
Dlaczego?
Ró¿ne przyczyny siê na to z³o¿y³y, ale przede wszystkim brak szkolnictwa polskiego, rozbicie ruchu polonijnego na Ukrainie i brak dotacji ze strony pañstwa ukraiñskiego. Nieub³aganie tak¿e postêpuje proces asymilacji. Mam na my¶li mieszane rodziny. Polacy nie mieszkali zwartymi grupami, a w rozproszeniu. To wszystko na tym zawa¿y³o.
Starsze pokolenie wymiera, a m³odsze, zdobywaj±c wykszta³cenie, ucieka do Polski, co równie¿, i to w sposób dotkliwy, zuba¿a strukturê narodowo¶ciow± o najwarto¶ciowszy element polski.
U nas nie tak wiele. W Tarnopolu tylko 3 rodziny skorzysta³y z repatriacji do Polski. To jest prawda, ¿e m³odzie¿ nie wraca, ale jest te¿ mnóstwo ludzi, którzy zatracaj± swoj± to¿samo¶æ narodow±. Wiem te¿, ¿e w niektórych miejscowo¶ciach spis ludno¶ci nie by³ przeprowadzony tak do koñca uczciwie. W ka¿dym b±d¼ razie – nie ma jednej przyczyny, jest to sprawa z³o¿ona
A jak to ilo¶ciowo wygl±da w woj. tarnopolskim?
Ostatni spis ludno¶ci w obwodzie tarnopolskim wykaza³, ¿e mamy tu 3.800 osób narodowo¶ci polskiej. 10 lat temu by³o 6.700.
W samym Tarnopolu 10 lat temu by³o 1700 Polaków, dzisiaj – tylko 1200 zadeklarowa³o swoja polsko¶æ.
Jakie sprawy tu, w Tarnopolu, s± dla Polaków najwa¿niejsze? Czym ¿yje to ¶rodowisko?
Generalnie jest ciê¿ko. Tê biedê widaæ go³ym okiem. Polacy na Ukrainie otrzymuj± trochê darów, ale najwa¿niejszym dla nas darem by³a nauczycielka. Przys³ana tutaj przez polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej uczy w szko³ach niedzielnych ju¿ trzeci rok. Ale niedawno do¶wiadczy³em przykro¶ci. Jestem prezesem Stowarzyszenia Uczonych Polskich na Ukrainie, a ta ksi±¿ka „Polacy w Kijowie”, mojego autorstwa, powsta³a w ramach tego Stowarzyszenia. Na publikacjê tej ksi±¿ki trudno mi by³o znale¼æ sponsorów w Polsce, choæ wszyscy mówili, ¿e temat jest wa¿ny i aktualny, ale jako¶ wyczu³em, ¿e podzia³y polityczne w Polsce, ró¿ne opcje, nie sprzyjaj± autentycznemu wsparciu mniejszo¶ci polskiej na obecnej Ukrainie.
Panie profesorze, na publikacje ukraiñskiej mniejszo¶ci w Polsce id± nieustanne dotacje z Ministerstwa Kultury, a wiêc z kieszeni polskiego podatnika. Czy w tym konkretnym , przedstawionym przez pana przypadku istnia³a jakakolwiek mo¿liwo¶æ, aby strona ukraiñska pokry³a choæby minimaln± czê¶æ kosztów, skoro my w Polsce finansujemy tyle przedsiêwziêæ dla mniejszo¶ci ukraiñskiej?
W³a¶nie zosta³o przywrócone Ministerstwo do Spraw Mniejszo¶ci Narodowych na Ukrainie, którego los by³ trochê dziwny. Powstawa³o i znika³o, by³o Ministerstwem, a potem sta³o siê jakim¶ komitetem pañstwowym, ale w tej chwili ten komitet istnieje. Nawet w strukturach administracji obwodowych istnieje taka komórka, ale kiedy siê tam stawiam to zawsze mówi±, ¿e im zaledwie wystarczy tylko na pensje dla swoich pracowników, natomiast na jakiekolwiek faktyczne finansowanie dzia³alno¶ci mniejszo¶ci narodowych - ju¿ nie starcza ¶rodków.
¯adnej wiêc dotacji, nigdy od pañstwa ukraiñskiego nasza organizacja nie dosta³a.. Prawda, miejscowa Rada Miejska daje nam prawo korzystaæ z tej siedziby, w której w tej chwili jeste¶my, na niez³ych warunkach. P³acimy niewielki czynsz, ale ju¿ wszystkie inne rzeczy op³acamy w normalnej wysoko¶ci z w³asnej kieszeni, ze sk³adek cz³onkowskich czy z pomoc± Polski.
Istnieje w Kijowie specjalna redakcja, która w swojej gestii ma wydawnictwa mniejszo¶ci narodowych. Pamiêtam – rok temu zwrócili¶my siê do nich, a oni nam postawili warunki: musimy szukaæ pieniêdzy na pokrycie kosztów publikacji. Oni wnios± symboliczna sumê, ale resztê – musimy znale¼æ sami. Wiêc co to za pomoc? A kiedy jeszcze zobaczy³em osobi¶cie jako¶æ tej ich produkcji, no to zrezygnowali¶my i poszli¶my do Wydawnictwa Dominikañskiego, które wyda³o nam w³a¶nie tê ksi±¿kê.
A z jakich funduszów uda³o siê Panu pokryæ koszty jej druku?
Koszty druku pokry³a Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie (dwie trzecie). Jedn± trzeci± da³a Wspólnota Polska.
Na tych przyk³adach widaæ, ¿e utrzymanie polsko¶ci na tym terenie to sprawa ogromnie trudna. Na ile pomaga wam ko¶ció³? Jak pan ocenia rolê ko¶cio³a katolickiego w tym wspólnym dzia³aniu?
Sytuacja ko¶cio³a na Ukrainie kiedy¶ by³a bardzo trudna. Dzi¶ mamy tu oko³o 800 parafii, mamy odrodzona ca³± strukturê ko¶cio³a rzymskokato-lickiego i to ¿ycie religijne naprawdê siê rozwija. Prawda, w ostatnich latach w ko¶ciele rzymskokatolickim zasz³a znacz±ca zmiana tzn. wprowadzono j.ukraiñski i j.rosyjski do liturgii, co by³o zwi±zane z tym, ¿e wiêkszo¶æ wiernych stanowi³a ludno¶æ niepolska, a je¶li nawet i czê¶ciowo polska – to na codzieñ nie pos³uguj±ca siê ju¿ j.polskim. Tutaj trzeba powiedzieæ wyra¼nie, ¿e w czê¶ci zachodniej Ukrainy j.polski dominuje w ¿yciu ko¶cio³a, natomiast na wschód od Zbrucza, niestety,
j. polski spotyka siê do¶æ rzadko. W mojej wsi rodzinnej, w Panasówce, gdzie siê urodzi³em, ojciec przyszed³ z ko¶cio³a i powiedzia³:
- Ja nie rozumiem co siê dzieje, bo ksi±dz proboszcz og³osi³, ¿e nastêpna msza bêdzie po ukraiñsku.
- No i co ¿e¶cie zrobili?
A my¶my siê nie rozchodzili. Poszli¶my z ko¶cio³a do zakrystii i powiedzieli¶my ksiêdzu, ¿e my sobie nie ¿yczymy tego, my ten ko¶ció³ sami wybudowali¶my z wielkim trudem i ¿yczymy sobie, ¿eby by³ u nas
j. polski, bo jeste¶my do niego przyzwyczajeni. Tak wiêc ksi±dz proboszcz poszed³ do ludzi, zgodzi³ siê z nami i powiedzia³: - Nie zmieniamy. W tym ko¶ciele jest bez zmian, tylko og³oszenia duszpasterskie s± w j.ukraiñskim
Czy mamy rozumieæ, ¿e tam, gdzie spo³eczno¶æ polska jest zdeterminowana, gotowa stawiæ opór, - tam mo¿e liczyæ na to, ¿e
j. polski pozostanie?
Uwa¿am, ¿e tak. Jest tutaj wielka rola samych wiernych. Je¶li oni ¿ycz± sobie w sposób zdecydowany j. polskiego – ksi±dz godzi siê.
U nas w Tarnopolu s± w niedzielê dwie msze w j. polskim i jedna w
j. ukraiñskim. I proszê sobie wyobraziæ, ¿e na tej ukraiñskiej mszy jest zdecydowanie mniej wiernych. To co¶ znaczy!
Czy m³odzi ludzie st±d, z Tarnopola, maja szansê na wyjazd na wakacje do Polski?
W tym roku Wspólnota Polska nie mia³a ¶rodków, ale nawi±zali¶my kontakt z tarnopolanami w ¯arach, w lubuskim, i oni nas zaprosili.
W ramach wskrzeszonej organizacji harcerskiej w Tarnopolu - od nas wyjecha³o na obóz harcerski do ¯ar10 dzieci, jest tak¿e wycieczka do Krakowa dla uczniów szkó³ki niedzielnej. Zorganizowa³a j± , pochodz±ca
z Krakowa, nauczycielka ze szkó³ki niedzielnej. Niestety jest to kropla w morzu potrzeb...

Rozmowê dla potrzeb Polskiego Radia w USA notowa³a
Danuta Skalska

2007-06-11 11:18:04


WsteczW górêStrona startowaMapa serwisuKontakt