Odnale¼æ Polskê na Kresach

W³a¶ciwie to wcale nie chcia³y¶my tam jechaæ. No bo po co i do kogo, skoro na tych terenach ju¿ od ponad 200 lat nie ma Polski. Ale uwierzy³y¶my na s³owo ksiêdzu Alojzemu, proboszczowi od Dominikanów w Kamieñcu Podolskim, który powiedzia³, ¿e warto.

T³uk³y¶my siê wiêc po ró¿nych wertepach jeszcze jakie¶ 200 kilometrów od Kamieñca na wschód, mijaj±c na trasie drogowskazy, ¿e stad ju¿ tylko krok do Mohylewa i granicy z Mo³dawi±, dwa kroki do historycznego Jampola, Porohów i mo¿e mniej historycznego – za to najbardziej obecnie na Ukrainie znanego z najlepszej ponoæ wódki - Niemirowa.
Po drodze mijamy równie¿ znaki naszych czasów: widoczne co krok zauroczenie wszystkim, co zachodnie. Dawne „uniwiermagi” przemianowane na MARKETY, second handy (dos³ownie tak!) – pisane ³aciñskimi zreszt± literami, a nie bukwami, i inne sklepy, które kiedy¶ nazywa³y siê swojsko: „Kalinka”, „Natasza”, a teraz, pewnie zdaniem tutejszych speców od reklamy – bardziej ¶wiatowo: NATALI, GIRL, KITTY.
Szarzeje, kiedy wje¿d¿amy do Murafy za³o¿onej przez Joachima Potockiego
w 1789 roku i licz±cej obecnie 5 tysiêcy mieszkañców. Dowiemy siê potem, ¿e w istniej±cym tu jeszcze ko¶ciele rzymsko-katolickim udzielono w ubieg³ym roku 80 chrztów i 40 ¶lubów. I ju¿ dziêki temu mamy odpowied¼ na to czy s± tu jeszcze katolicy.
Celem naszej podró¿y jest Pieñkówka. Nasz przewodnik – ksi±dz Alojzy mówi, ¿e w tej miejscowo¶ci od 10 lat ksi±dz Stanis³aw Szulak buduje ko¶ció³.
Ksi±dz Szulak - to niezwyk³y cz³owiek, tak jak niezwyk³a jest jego codzienna praca duszpasterska. W okolicach Murafy – obs³uguje 7 parafii: Joachimówka (za³o¿ona jeszcze przez Joachima Potockiego) - 360 Polaków, Micha³ówka - 500, Derebczyn - 800, Zwydynówka -150, Szarogrod - 300, Pieñkówka - 400.
I jeszcze do tego buduje ko¶ció³ i obs³uguje parafiê w Hajsynie. To 140 km st±d. Ju¿ s± fundamenty. W ukraiñskich warunkach - to niewyobra¿alna wprost robota.
Spieszymy siê, ¿eby zd±¿yæ do ko¶cio³a, w którym akurat koñczy siê wieczorna msza. Przyje¿d¿amy dos³ownie w ostatniej chwili, na b³ogos³a-wieñstwo, i razem z Mari± Mireck±-Lory¶ stajemy cichutko pod piecem. Ko¶ció³ mie¶ci siê w biedniutkim, drewnianym domeczku.
Starsze panie, wszystkie w chustkach na g³owie, ¶piewaj± piêkn± polszczyzn±…
…Jak szczê¶liwa Polska ca³a, niech Maryi kwitnie chwa³a,
Od Ba³tyku po gór szczyty, kraj nasz p³aszczem Jej okryty.
Matko Boska, Królowo Polska, o Pani nasza Czêstochowska…
Obie z Mari± czujemy, jak zaczyna nas co¶ d³awiæ w gardle.
Pani nasza - Królowo Polska… – brzmi zarazem dumnie i gorzko w tym miejscu - Polsce odebranym.
Maria jest ¿o³nierzem AK, twardym cz³owiekiem, który nie rozkleja siê z byle powodu. Patrzy na tê nêdzn±, pobielan± chatynkê, biedniutkie babcie, z których promieniuje jaka¶ niewyobra¿alna si³a – i widzê jak z trudem hamuje wzruszenie, a ³zy same p³yn± jej po policzkach… Ja p³aczê w g³os.
Ten ¶piew u¶wiadamia nam, ¿e tu, 600 kilometrów od polskiej granicy w sercach tych niezwyk³ych ludzi jest, ci±gle JEST Polska.. Potem z ca³± pokor± u¶wiadomiê sobie jeszcze i to, ¿e to od nich, tych twardych, mieszkaj±cych tu
z dziada pradziada Polaków winnam siê uczyæ prawdziwej wiary i patriotyzmu.

- Jab³ecka Józefa, Durczak Helena, Czarnecka Ewelina, Gabel Helena, Sadowska Stanis³awa, Ogrodnik Helena, Snopkowa Janina, Ku¶ Sabina, Szwajc Anna, Kulikowska Józefa, Mazur Ludmi³a, Zaworowicz Emilia - przedstawiaj± mi siê kolejno babuszki w chustkach.
I p³ynie opowie¶æ o pe³nym wyrzeczeñ ¿yciu z dala od Polski i rodaków.
- Ca³a nasza rodzina to s± Polacy. Mój ojciec jeszcze niedawno tutaj by³ – mówi Helena Ogrodnik. Trzy miesi±ce temu zmar³. On tak pomaga³ ksiêdzu Stanis³awowi przy budowie, choæ mia³ 83 lata.
- Na budowê ko¶cio³a oddajemy wszystko. Jak dostajemy emeryturê, to dajemy j± na ko¶ció³. Zjemy kartofle i popijemy mlekiem. a pieni±dze z naszej emerytury w ca³o¶ci id± na budowê. Dziesiêæ lat tak budujemy. Ale uwa¿amy, ¿e ³aska Bo¿a sp³ynê³a na nasz± wie¶, bo my je¼dzili¶my tyle lat do ko¶cio³a do Murafy (15 km) albo do ¯merynki (40 km)… By³ taki moment, ¿e ju¿ si³ chwilami brakowa³o i pieniêdzy te¿, no bo sk±d wzi±æ na autobus?
- Siostra moja – mówi Józefa Jab³ecka, zbudowa³a ten domek, w którym teraz jeste¶my, odmawiaj±c sobie wszystkiego. I potem bardzo chorowa³a.
Wtedy– tu nie by³o jeszcze ko¶cio³a i my w Zielone ¦wiêta spotka³y¶my siê wieczorem z ksiêdzem Stanis³awem. On po mszy w Murafie mówi:
- Kto jest z Pieñkówki niech zajdzie do mnie do zakrystii.
I my¶my posz³y. Zapyta³ nas:
– Czy wasza Pieñkówka chcia³aby mieæ ko¶ció³?
A my odpowiadamy:
- Ojcze, my chcemy! My bêdziemy siê staraæ!
I wracamy do domu – takie szczê¶liwe, ¿e nas ksi±dz na rozmowê poprosi³.
Bo pani wie – dodaje - jak to mi³o, kiedy ksi±dz porozmawia z nami. A¿ siê ¿yæ chce! A zw³aszcza, kiedy jeszcze rozmawiamy z nim po polsku!
- Ja by³am w dobrych stosunkach z przewodnicz±cym rady wiejskiej, bo jego ¿ona by³a moj± kole¿ank± – mówi Sabina Ku¶. Wiêc idê do niego i pytam:
- Stachowicz, jakby to by³o gdyby¶my tu zbudowali ko¶ció³?.
- No dobrze – on na to. Ja wam nawet tu znajdê dobre miejsce. Tu jest pomnik, ale go bêdziemy burzyli, to damy wam to miejsce na ko¶ció³.
To my¶my byli tacy szczê¶liwi! Powiedzia³am o tym ksiêdzu Stanis³awowi, a on siê cieszy³ razem z nami.
Potem jeszcze tylko trzeba by³o daæ znaæ o budowie dyrektorowi sowchozu.
No i siê zaczê³o! – Powiedzia³, ¿e dopiero, jak damy 60 tysiêcy rubli to siê pomnik przeniesie na inne miejsce . Ale sk±d nam wzi±æ tyle pieniêdzy! My przecie¿ tych pieniêdzy nie mieli¶my!
A s±siedzi, Ukraiñcy na dodatek powiedzieli:
- Jak Polacy bêd± ¶cinaæ drzewa na pale pod ko¶ció³, to my im bêdziemy tak samo g³owy ¶cinaæ.
Poszli¶my do ksiêdza, a potem do przewodnicz±cego. Stanê³o na tym, ¿e dostali¶my ziemiê na cmentarzu, bo ona i tak by³a nasza.
Ale zaraz do mnie Ukraiñcy przylatuj±: – Co ty, Sabina, bêdziesz ko¶ció³ katolicki tu budowaæ?
Prawos³awni zaczêli protestowaæ, a jedna zaraz mówi:
- Jak tylko przywioz± kamieñ na budowê, to ja pierwsza go wam rozrzucê.
- Przychodzimy do mojej siostry – uzupe³nia opowie¶æ Józefa - a ona le¿y chora. Opowiadamy jej wszystko, a ona mówi:
- Dla Pana Jezusa nigdy nie by³o miejsca, nie mia³ gdzie siê podziaæ kiedy¶
i teraz te¿. To ja oddam Panu Jezusowi swój domek, a sama pójdê do
komórki.
- Akurat postawi³a sobie ten skromny domek, w którym teraz jeste¶my. To by³ dorobek ca³ego jej ¿ycia. No i tak tu powsta³ dom Bo¿y!
- My¶my potem spotka³y siê z t± kobiet±, co tak g³o¶no protestowa³a przeciwko katolickiemu ko¶cio³owi – dodaje Sabina Ku¶. I ona do mnie mówi:
- Sabinka, ja chcê ciê przeprosiæ.
- Ciocia Ksenia.. - ja do niej. Wy nie przepraszajcie mnie, wy przepro¶cie Pana Boga. Wy mnie nie obrazili¶cie, bo gdybym ja chcia³a budowaæ dom swoim dzieciom, a wy by¶cie protestowali – to ja bym siê na was gniewa³a, ale ja chcia³am DOM BO¯Y… A jak wy nie chcieli¶cie Domu Bo¿ego – to przepro¶cie Boga. A mnie nie przepraszajcie.
- I pani wie? Ona zap³aka³a i bardzo jej by³o przykro i potem jak my budowali ko¶ció³, to przynosi³a nam chleba na budowê i jajek.
Niech jej Pan Bóg wybaczy to, co powiedzia³a.
- A nasz ksi±dz tutaj jest jak ¶wiêty. We¼miemy tylko latarkê i zaraz zobaczy pani, co on tu przez te lata zrobi³.
Idziemy parêna¶cie metrów w dó³. Z ciemno¶ci wy³ania siê ko¶ció³. Jest jeszcze
w stanie surowym, ale stoi podci±gniêty a¿ pod sam dach. Wchodzimy do ¶rodka. Pusto. Tylko ¶ciany udekorowane ga³êziami ¶wiadcz± o tym, ¿e parê dni temu mia³a tu miejsce jaka¶ uroczysto¶æ.
- Nasz ksi±dz Stanis³aw ¶wiêtowa³ przedwczoraj w tym miejscu 25 lecie kap³añstwa. To my¶my tak ko¶ció³ udekorowa³y – ciesz± siê siostry Jab³eckie.
Chcê sprawiæ jak±¶ rado¶æ tym kobietom, które od lat sobie wszystkiego odmawiaj±. Na tê okoliczno¶æ mam przygotowane pieni±dze.
NIE CHC¡ ICH PRZYJ¡Æ! Wreszcie po d³ugich targach ustêpuj±:
- No, dobrze, we¼miemy, ale nie dla siebie, a na ko¶ció³. Dla nas wystarczy to, co ziemia zarodzi³a, a ksi±dz bêdzie mia³ za co kupiæ w Kijowie blachê na pokrycie dachu….
Kiedy dowiaduj± siê, ¿e Maria Mirecka-Lorys przyjecha³a do nich a¿ z dalekiej Ameryki, podchodz± i ka¿da chce choæ przez chwilê znale¼æ siê blisko niej.
- Wnukom naszym bêdziemy mówi³y o tym, ¿e Polacy w Ameryce o nas pamiêtaj± i nie pozwalaj± nam straciæ nadziei….
Siadamy jeszcze potem do wspólnej rozmowy, z której staram siê wy³owiæ to, co najbardziej boli Polaków ¿yj±cych z dala od Ojczyzny.
- Jak kiedy¶ przyjecha³ tu biskup to my¶my siê mog³y po raz pierwszy wy¿aliæ, ¿e jak naszego tata zabrali, to nas siedmioro zosta³o, a tak by³o biednie, ¿e nawet koszulki dzieci na grzbiet nie mia³y.
I tak nas przeganiali: Polacy! Was by na Sybir pos³aæ!
My tak biedowali¶my ca³y czas.
- Nasza rodzina by³a bardzo pobo¿na – mówi Sabina Ku¶. Ojca represjonowali za wiarê i tylko na samym ¶ledztwie on siedzia³ 8 miesiêcy. To ojciec bardzo nas prosi³:
– Starajcie siê zawsze, ¿eby dzieci nie opu¶ci³y wiary.
On potem dosta³ wyrok i siedzia³ 8 lat w wiezieniu za wiarê, ale prosi³ ¿eby mama nikogo za to nie przeklê³a. On to przyj±³ z pokor±.
- By³y¶my bardzo biedne; ¿y³y¶my bez ojca w strasznej nêdzy, nie mia³y¶my prawa o nic siê upomnieæ jako dzieci skazanego. By³o nas 10 dzieci. Ja dobrze siê uczy³am w szkole, ale mia³am nauczycielkê, która mnie prze¶ladowa³a, bo ja by³am biedna i Polka i choæ siê ¶wietnie uczy³am – to nigdy nie da³a mi wiêcej ni¿ trójkê. Dopiero potem, jak posz³am do wy¿szych klas, nauczyciele dawali mi pi±tki, tak jak zas³ugiwa³am.
- Po wielu latach spotykam ja tê nauczycielkê na cmentarzu i mówiê jej
o tym jak cierpia³am z jej powodu, kiedy by³am dzieckiem.. Ona udawa³a, ¿e
nie wie, o co mi chodzi, ale mnie zrobi³o siê l¿ej, kiedy jej o tym powiedzia³am
i przebaczy³am jej, ¿e znêca³a siê nade mn±, biednym dzieckiem z rodziny polskiego skazañca.
- Mówimy po polsku i modlimy siê po polsku, ale nasze wnuki ju¿ nie, bo tu ucz± ich siê modliæ tylko po ukraiñsku – skar¿y siê Stanis³awa Sadowska.
- Nie wiemy, dlaczego zrobili tak, ¿e nie daj± nam modliæ siê i odprawiaæ mszy po polsku. My tu walczyli, ¿eby choæ w niedzielê tak by³o, a tu tylko jedna msza po polsku, a my chcemy, ¿eby to by³ nasz jêzyk i msza w naszym jêzyku
- dodaje Helena Ogrodnik.
- A moja prababcia by³a klucznic± u pana Sobañskiego - mówi z dum± Ewelina
Czarnecka. To ona uczy³a nas po polsku.
- Ja te¿ uczê dzieci po polsku tak, jak mnie uczy³a matka i babcia. Polski jêzyk zawsze by³ u nas jak nasza powinno¶æ. – To, co nam dali rodzice i dziadkowie – to my powinni¶my zostawiæ swoim dzieciom, bo na przyk³ad ¯yd, gdzie by on nie by³, to on jest zawsze ¯yd – a my? – pyta Helena Ogrodnik.
- Mnie tak bardzo podoba siê polski jêzyk. Tak by siê chcia³o zawsze wys³uchaæ mszy po polsku. Po ukraiñsku – nie chcemy, bo ten polski jêzyk jest nam milszy, rodzony, nasz. Modlitwa, pie¶ni, mowa: - wszystko. Jak ksi±dz mówi po polsku, to taka rado¶æ mnie ogarnia jakbym w niebie by³a i tak siê cieszê, je¶li wiem jak siê modliæ po polsku i jak ksiêdzu odpowiadaæ, a pie¶ni polskie… Bo¿e, jakie piêkne!
- By³am kiedy¶ na Jasnej Górze - wspomina pani Ewelina.– Matko Boska, jaka ja by³am szczê¶liwa!...A po ukraiñsku nie chcê siê modliæ. No nie i ju¿!
…..A jak wrócicie do Polski to przeka¿cie ode mnie serdeczny pok³on wszystkim Polakom. Polska i Polacy to wszystko, co mam najdro¿szego…..

Danuta Skalska

2007-06-11 11:47:18


WsteczW górêStrona startowaMapa serwisuKontakt