U Rodaków na Ukrainie
Moja pi±ta podró¿ na Ukrainê zaczê³a siê tak jak poprzednie wyjazdem autobusem z Mari± Mireck±-Lory¶ ze Stalowej Woli do Przemy¶la, gdzie czeka³y¶my 5 godzin na po³±czenie do Lwowa. O godzinie 7-mej wieczorem wyruszy³y¶my do Lwowa.
Okaza³o siê, ¿e Maria i ja jeste¶my jedynymi Polkami, reszta pasa¿erów to Ukraiñcy, którzy do Polski przyje¿d¿aj± na zakupy bo na Ukrainie ¿ywno¶æ jest o wiele dro¿sza. Tobo³y i torby z ¿ywno¶ci± by³y poupychane gdzie tylko siê da³o gdy¿ „op³aceni” urzêdnicy celni nie zagl±daj± za bardzo pod siedzenia i w zakamarki. Rozmowy z naszymi towarzyszkami podró¿y odbywaj± siê w obu jêzykach, my polskim, one ukraiñskim, ale doskonale siê rozumiemy. Tematy ró¿ne i obecne i te historyczne, o których one nie bardzo siê wypowiadaj±. Jedna z nich skwitowa³a ten temat:”Ja historii nie pisa³am a ¿yæ trzeba”.
Tak, to prawda i wybaczaæ te¿ trzeba, tylko nie zapominaæ. Jest to has³o, które ks. Isakowicz Zaleski g³osi na ka¿dym Zje¼dzie Kresowian w Czêstochowie, w tym roku te¿. Pamiêæ o naszych mêczennikach „Golgoty Wschodu” musi byæ zachowana. Jedn± z rezolucji tegorocznego Zjazdu by³o aby dzieñ 11-go lipca byl oficjalnym ¶wiêtem upamiêtniaj±cym „krwaw± niedzielê”, kiedy to oko³o 170 wiosek zosta³o zrównanych z ziemi±, a ludno¶æ w bestialski sposób wymordowana przez bandy UPA. No ale za d³uga ta moja dygresja (bo to boli), muszê jednak wracaæ do naszej podró¿y.
Zajecha³y¶my na Dworzec Lwowski oko³o 9-tej wieczorem. Nasze towarzyszki nie radzi³y nam braæ taksówki dworcowej, bo du¿o dro¿ej, kierowca przystan±³ przy ko¶ciele ¶w.El¿biety gdzie jedna z Ukrainek znalaz³a dla nas taksówkê zanim sama odjecha³a do domu. Wszêdzie s± dobrzy ludzie.
Noc spêdzi³y¶my u pp. Jasi Zamojskiej i Halinki Makowskiej w dawnym pa³acu Ledóchowskich. Danusia Skalska, która ju¿ by³a we Lwowie przyjecha³a do nas wczesnym rankiem z naszym sta³ym kierowc± Orestem. Po krótkiej naradzie „roboczej” w czwórkê ruszy³y¶my w Ukrainê.
Jest 15-go lipca, jedziemy do najdalszego punktu naszej wyprawy mijaj±c po drodze Z³oczów, gdzie chcieli¶my siê zatrzymaæ w ko¶ciele ale nie zastali¶my tam nikogo. W ulewnym deszczu mijamy Tarnopol, pó¼niej Podwo³oczyska, aby wreszcie oko³o 9-tej wieczorem dotrzeæ do Murafy. Ksiadz Stanis³aw Szulak i Krysia –organistka czekali na nas aby doprowadziæ nas do Pieñkówki na nocleg u parafian ks. Stanis³awa, gdzie czeka³a na nas kolacja z ziemniakami i kwa¶nym mlekiem. W tym pierwszym dniu naszej wyprawy przejecha³y¶my 460 km.
Rano, po obfitym ¶niadaniu zajecha³y¶my do Murafy, gdzie w ko¶ciele spotka³y¶my ks. Wiktora, którego w³adze koscielne w³a¶nie przenosz± do jakiej¶ odleg³ej wioski. Parafianie s± bardzo niezadowoleni bo ksi±dz Wiktor wbrew wszelkim nakazom biskupim prowadzi³ polsk± parafiê w jêzyku polskim a nie ukraiñskim, czym zas³u¿y³ sobie na „przeniesienie”. Trend ten obserwujemy przez ostatnie lata. Ci ksiê¿a, którzy dbaj± o polsko¶æ zostaj± przenoszeni do odleg³ych, zapad³ych wiosek i tam musz± odprawiaæ msze ¶wiête po ukraiñsku bo jest tam wiêcej Ukraiñców katolików ni¿ Polaków. Bardzo dziwne, ¿e polskie w³adze ko¶cielne nakazuj± systematyczn± ukrainizacjê polskich parafii. Boli to tym bardziej, ¿e odbywa siê to przy cichej aprobacie w³adz polskich. Przepiêkne ko¶cio³y budowane przez naszych magnatów, zdewastowane przez komunistów i odnowione przez naszych rodaków wielkimi wyrzeczeniami , pozbawione s± teraz polskiego jêzyka.
Jest to przygnêbiaj±ce do tego stopnia, ¿e Maria Lory¶ ka¿dego roku decyduje siê zakoñczyæ te nasze „pielgrzymki” i ka¿dego roku jedzie ponownie, bo jej brat ksi±dz Bronis³aw Mirecki, który ¿y³ tam z naszymi rodakami w najgorszym okresie komunizmu, we ¶nie patrzy na ni± z wyrzutem. Maria jedzie wiêc aby uczyniæ zado¶æ jego ¿yczeniom i choæ trochê ul¿yæ tym ludziom w ich nieweso³ym ¿yciu. Mo¿e za du¿o piszê na ten temat, ale to w³a¶nie jest g³ówny powód naszych podró¿y. Za ka¿dym razem jest to dla nas bardzo emocjonalna wyprawa. Czesto my¶lê o tym, ¿e gdyby nie decyzja mojej mamy aby opu¶ciæ Lwów w 1945 roku, teraz ja by³abym jedn± z nich, tych starych, opuszczonych Polek, ¿yj±cych w¶ród Ukraiñców. Przepraszam, znowu odbieg³am od tematu....
Oko³o po³udnia docieramy do Gródka Podolskiego. Ko¶ció³ ¶w. Stanis³awa Mêczennika jest w remoncie, ksi±dz Wiktor Lutkowski na wyje¼dzie. Zauwa¿amy stary polski cmentarz przy ko¶ciele. Kontaktujemy siê z Olg± Draczkowsk±- prezesk± Domu Polskiego, przy którym dzia³a Polska Szko³a. Wszystko jest tutaj po polsku, przy wydatnej pomocy Wspólnoty Polskiej.
Z Gródka Podolskiego jedziemy ju¿ tradycyjnie do Ha³uszczyniec na grób ksiêdza Bronis³awa Mireckiego. Z przewodnika po Kresach dowiadujemy siê o istniej±cym tu od lat Towarzystwie Kultury Polskiej im. Ks. Bronis³awa Mireckiego. Odwiedzamy wiêc dom prezeski Towarzystwa, pani Marii Krych, której brat Micha³ Bajcar jest równie¿ ksiêdzem, inspirowanym przez ksiêdza Bronis³awa. Dom pe³en wspomnieñ o ksiêdzu Bronis³awie, co jest ogromnym prze¿yciem, szczególnie dla Marii. Rozmawiamy równie¿ o bitwie pod Zadwórzem ktora odbyla sie 17 sierpnia 1920 roku, gdzie w biezacym roku odbed± siê uroczysto¶ci 90- rocznicy bitwy z Rosjanami, w której ks. Mirecki bra³ udzia³. Bitwa ta heroicznym wysi³kiem Lwowskich Orl±t powstrzyma³a armiê Budionnego w marszu na Lwów. Pani Maria Krych opowiada nam o Towarzystwie Kultury Polskiej im. Ks. B. Mireckiego (ponad 100 cz³onków) jako jednym z kilku Towarzystw jego imienia w najbli¿szej okolicy.Matka pani Marii Krych wyra¿a siê o ksiêdzu Bronis³awie jako o ¶wiêtym tamtych czasów.
Z sercami pe³nymi wspomnieñ i wra¿eñ opuszczamy Ha³uszczynce jad±c w stronê Buczacza, gdzie pó¼nym wieczorem znajdujemy nocleg na dawnej parafii starego (93 lata) ksiêdza Ludwika Rutyny, który przeszed³ na emeryturê. Nowy ksi±dz Dariusz Piechnik obj±³ parafiê krótko przed naszym przyjazdem. Ku naszej rado¶ci spotykamy tam pielgrzymkê Buczaczan z Wroc³awia, których poznali¶my w zesz³ym roku. Powitaniom i u¶ciskom nie by³o koñca. Po przespanej, parnej nocy ksi±dz Dariusz jedzie z nami na bardzo zaniedbany polski cmentarz, którego oczyszczeniem on chce siê zaj±æ.
Z Buchacza ju¿ tylko kilka kilometrów do dawnego Korosciatyna, siedziby rodziny mojego ojca. Obecna Krynica, zasiedlona jest przez £emków, a jedyna Polka tam mieszkaj±ca -Helena Tru¶ jest ju¿ ob³o¿nie chora. Obraz nêdzy i rozpaczy, dora¼na pomoc s±siadki i kompletny brak opieki lekarskiej. Z bólem serca opuszczamy to miejsce samotnej, cierpiacej Polki.
Do Ka³usza zaje¿d¿amy akuratnie w porze obiadowej. W parafii ¶w. Walentego przyjmuje nas zup± fasolow± i pierogami z kapust± gospodyni ksiêdza Romana Stadnika. Ksi±dz Roman w³a¶nie na wyje¼dzie. Kontaktujemy sie z pani± Nadziej± Wañczak, która prowadzi, w odzyskanym po dewastacji budynku, Towarzystwo Kultury Polskiej i polsk± szko³ê. Piêknie urz±dzona biblioteka, klasy szkolne, ale budynek mimo remontu jest w ruinie, ¶ciany i sufity popêkane z powodu szkód górniczych. Nadzieja wierzy, ¿e wspólnym wysi³kiem uda siê zabezpieczyæ i zakonserwowaæ budynek dla u¿ytku organizacji i jej 200 cz³onków oraz 80-ciu dzieci w polskiej szkole. Dzieci je¿d¿± co roku na kolonie do Polski, a chór jest czêsto zapraszany do udzia³u w ró¿nych uroczysto¶ciach. Tutaj, mimo trudnych warunków polsko¶æ jest pielêgnowana.
Nastêpny przystanek to Dolina. Ksi±dz Krzysztof Panasowiec w parafii przy ko¶ciele Naj¶wiêtszej Marii Panny organizuje ¿ycie m³odzie¿y. Jest tu sobotnio-niedzielna szko³a, organizowane s± tzw. Oazy m³odzie¿owe i urz±dzone pomieszczenia mieszkalne dla 100 cz³onków oaz.
Ksi±dz Panasowiec jest w tym czasie w Warszawie na tzw. Parafiadzie- festiwalu dzieci i m³odzie¿y.W czasie naszej obecno¶ci wraca z grup± m³odzie¿y z letniej wycieczki ks. Waldemar Szkachta – góral z Zakopanego- m³ody, energiczny, pe³en entuzjazmu, swietnie sobie radzi z du¿± grup± m³odzie¿y mieszanych narodowo¶ci.Taka jest rzeczywisto¶æ.
Z Doliny droga prowadzi nas do Stryja. Dom Kultury Polskiej im. Kornela Makuszyñskiego, którego prezesk± jest Tatiana Bojko. Kobieta – wulkan energii i patriotyzmu polskiego. Szko³a polska prowadzona jest przez cztery nauczycielki dla 120 dzieci i doros³ych. Piêknie urz±dzony pokój Kornela Makuszyñskiego, ogród ze sto³ami i scen± do wystepów m³odych talentów. Przed domem p³yta z nazwiskiem Makuszyñskiego jako zadatek na pomnik tego pisarza. Tatiana umie sobie radziæ z w³adzami miejskimi swoja specyficzn± dyplomacj± i zdolno¶ciami negocjacji. Przyk³ad oazy polsko¶ci. Wracamy na noc do Lwowa.
Rano 17-go lipca, sobota, jedziemy do S±dowej Wiszni. Halina i Roman Wójciccy prowadz± polski o¶rodek i szko³ê. Halina za³o¿y³a zespó³ dziewczêcy, który bra³ udzia³ w Zje¼dzie Kresowian w Czêstochowie. Na moj± pro¶bê Roman prowadzi nas do Do³homo¶cisk gdzie znajduje siê odnowiona kaplica Haszlakiewiczów. Pani Stasia ¯wirek, która opiekuje siê kaplic± pokazuje nam wnêtrze i otoczenie. Mimo, ¿e tylko cztery lata up³ynê³y od czasu restauracji przez Zbigniewa Haszlakiewicza tynk odpada i dach przecieka. Wed³ug pani Stasi w czasie komunizmu kaplicê zamieniono na magazyn DDT- ¶rodka owadobójczego, który prawdopodobnie wsi±k³ w mury i teraz powoduje niszczenie tynku. Jeszcze jeden przyk³ad dewastacji o¶rodków kultury i historycznych obiektów architektonicznych przez wandalizm komunistów. Po ciep³ych po¿egnaniach wracamy do Lwowa, gdzie Danusia umówi³a siê na spotkanie z siostrami Zappe.
Sa to bardzo starsze panie, które przez okres komunizmu tajnie uczy³y dzieci polskie i przygotowywa³y je do sakramentów ¶wiêtych nara¿aj±c w³asne bezpieczeñstwo a nawet ¿ycie. Przyjê³y nas bardzo serdecznie, Danusia nagra³a z nimi wywiad do swojego programu radiowego w Katowicach. Historia ¿ycia tych pañ i wielu innych Polaków opisana jest w ostatnio wydanej ksi±¿ce pt. „Zostali we Lwowie” autorstwa Anny Fastmach-Stupnickiej, znanej wroc³awskiej dziennikarki, zwi±zanej rodzinnie ze Lwowem.
Resztê dnia spêdzi³y¶my z Jasi± Zamojsk± i Halink± Makowsk±, których fragmenty ¿ycia równie¿ opisano w wy¿ej wymienionej ksi±¿ce.
18-lipca, niedziela.
Posz³y¶my do ko¶cio³a Marii Magdaleny na polsk± mszê ¶w. o godz.10-tej. Pe³ny ko¶ció³ ludzi, biskup Ma³y odprawia³ mszê ¶wiêt±. Natychmiast po mszy grupa pañ my³a pod³ogê w ko¶ciele, korytarzu i schodach na zewn±trz. Jest to warunek pozwolenia na polsk± mszê ¶w. gdy¿ ko¶ció³ Marii Magdaleny jest ukraiñsk± sal± koncertow±. Skandal, z którym walcz± Polacy we Lwowie bez skutku.
Na nas by³ ju¿ czas po¿egnaæ Lwów i jego wspania³ych Polaków. Jak Bóg pozwoli wrócimy tu za rok.
Serdeczne dziêki wszystkim darczyñcom. Zapewniam, ¿e Wasze pieni±dze s³u¿± bardzo dobrym celom. Bóg zap³aæ!
Z powa¿aniem
Krystyna Markut
Wstecz | W górê | Strona startowa | Mapa serwisu | Kontakt
